Listopad, 2017

now browsing by month

 

Odkłamywanie żywności

Ileż to nazw o pozytywnym wydźwięku wymyślono dla żywności – a to ekologiczna, organiczna, bez barwników czy konserwantów, niepryskana, z wolnego wybiegu, od szczęśliwych kur, od rolnika, od baby, ze wsi. Wszystkie te określenia służą podkreśleniu, że dama żywność jest lepsza jakościowo i że można ją określić najbardziej kuriozalnym określeniem jakie wymyślono, a mianowicie zdrową żywnością!

A jaka to żywność do cholery zwykle jest, że trzeba aż specjalnych nazw dla określenia tej zdrowej? Ano niezdrowa zapewne, produkowana przemysłowo, na nawozach sztucznych, pestycydach i herbicydach, z antybiotykami i hormonami, z warunków urągających przyzwoitości, klatek, chlewni, kurników czy obór, od producenta będącego bardziej przedsiębiorcą niż rolnikiem, modyfikowana genetycznie i pozbawiona istotnych wartości odżywczych, niejednokrotnie zbierana w stanie niedojrzałym i podróżująca do nas z krańców świata, gdzie wytworzono ją bez troski o ludzi – źle opłacanych, a niejednokrotnie głodujących.

Ludzie w zdecydowanej większości żywność taką uznają za „normalną”, bo przecież „wszyscy” ją jedzą na co dzień, a na żywność „zdrową” niektórzy tylko sobie pozwalają, a niejednokrotnie tylko od święta.

Przełom w naszym odżywianiu może nastąpić jedynie wtedy, gdy odkłamiemy żywnościowe nazewnictwo. Wtedy, gdy żywność „zdrowa” będzie taką bez dodatkowych przymiotników, bez dodatkowych oznaczeń, bez certyfikatów eko, bez długich list tego, czego nie zawiera. Jednocześnie, żywność inna, ta niezdrowa, otrzyma nazwy sobie właściwe, jak również właściwe oznaczenia – takie jak na paczkach papierosów. Żywność, która może być przyczyną wielu groźnych chorób, nie może być nazywana „zwykłą” i „normalną”, jeśli chcemy zdrowo jeść!

Odwróceniu muszą ulec również proporcje – poprzez wycofanie dotacji do wielkoobszarowego rolnictwa i masowej hodowli, pora uczynić produkcję niezdrowej żywności po prostu nieopłacalną. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie dopłacał z własnej kieszeni do trucia konsumentów, teraz czyni to jedynie dlatego, że jest to po prostu finansowo opłacalne, a poziom świadomości etycznej producentów jest niski (wszak produkują na sprzedaż, nie dla siebie).

Pamiętajmy, że jako konsumenci żywności głosujemy naszymi codziennymi decyzjami zakupowymi i naszym portfelem, skuteczniej niż w jakikolwiek inny sposób. Masowo nie godząc się na zatruwanie nas żywnością pełną chemii poprzez ograniczenie zakupów możemy wywrzeć istotny wpływ na producentów i zmusić ich do zmiany zachowań, a państwo i instytucje wspólnotowe do zmiany polityki rolnej i systemu wspierania rolnictwa dotacjami.

Pamiętajmy, że prawdą jest przysłowie „jesteś tym, co jesz”. Żywność jest najlepszym środkiem profilaktycznym i leczniczym jaki istnieje na Ziemi, pod tym wszakże warunkiem, że jest z natury i założenia zdrowa, lokalna, świeża i dostępna dla wszystkich.

Bogactwo wokół nas

Jedną z najważniejszych zasad obowiązujących w permakulturze jest właściwe korzystanie z surowców. Wiedzą to dobrze ekolodzy i miłośnicy permakultury i świadomość tego w społeczeństwach też rośnie – któż bowiem nie słyszał o surowcach odnawialnych i odnawialnych źródłach energii?

Wiemy, że drewno, słoma, biomasa, etanol to surowce odnawialne, a ropa, węgiel i gaz do takich nie należą. Korzystając z surowców odnawialnych czujemy się dobrze, bo działamy na korzyść nas i naszej planety.

Płonące polana w efektywnym palenisku pieca nie emitują zanieczyszczeń i nie są źródłem smogu.

Czy jednak zawsze? Czy odnawialny surowiec, który przypłynął do nas statkiem z Chin, lub przemierzył wzdłuż Europę w przepastnych czeluściach TIR’a jest nadal odnawialny? Na to pytanie może odpowiedzieć jedynie pełny audyt energii, jaka została zużyta w procesie produkcji i transportu, na wszystkich etapach, porównany z okresem żywotności produktu, czyli czasem przez jaki będzie nam służył. Każdy transport surowca zwiększa jego ślad węglowy, a przy rosnących problemach na rynku paliw czyni w większości przypadków takie surowce nieodnawialnymi. Więcej bowiem energii pochłania ich transport, niż często wytworzenie ich na miejscu, lub skorzystanie z surowców na miejscu dostępnych.

Często nasze wybory decydują o tym, czy coś można uznać za odnawialne, czy też nie. Przypomina się historia o pasjonatach permakultury, którzy pojechali na kurs czy też warsztaty, gdzie przez dwa dni uczyli się, jak budować gliniany piec kopułkowy (tzw. cob oven). Uzbrojeni w nową wiedzę, postanowili taki piec zbudować u siebie. Wkrótce okazało się jednak, że na ich działce całkowicie brak gliny, a ponieważ nie uprawiali zbóż, słomę też trzeba było sprowadzić. Dla kogoś, kto bardzo chce być „perma” i „eko” za nic takie przeszkody. I glinę, i słomę sprowadzili, i piec pobudowali. Nie pomyśleli jednak o tym, że żyją w miejscu, gdzie spada 500 mm deszczu rocznie i gliniano-słomiany piec po prostu tego nie zniesie. Wykazali się jednak refleksem, i po pierwszej ulewie wybudowali nad piecem sporawy metalowy dach, aby swoje dzieło ochronić. Cała ta inwestycja powstała z przywiezionych z daleka surowców, a gdyby się tylko rozejrzeli dokoła, zobaczyliby stosy kamieni przez lata wyorywanych z okolicznych pól, z których z powodzeniem zbudować mogliby piec równie funkcjonalny i niewymagający blaszanego dachu.

W leśnym siedlisku drewno jest najlepszym odnawialnym surowcem energetycznym.

Osiedlając się wśród lasów, nie buduj domów ze słomy, czy też konopi, buduj dom z bali lub w technice cordwood (z polan opałowych, jak nasi przodkowie na kresach wschodnich)! Z tego co rośnie na Twojej działce lub w jej najbliższym sąsiedztwie, z tego, o co sam możesz zadbać, aby było odnawialne. Posadź więcej drzew niż zużyto na budowę Twojego nowego domu. To jest właściwe spojrzenie na odnawialne surowce. Żyjąc z kolei pośród uprawnych pól, gdzie słomy jest w bród, buduj z niej do woli. Nie zapominaj jednak o tym, aby glebie zwracać żyzność z niej pobraną i stroń od wielkoobszarowych upraw monokulturowych, uprawianych z udziałem biocydów (chemicznych środków ochrony roślin).

Aby żyć w sposób zrównoważony, powinniśmy nauczyć się dostrzegać elementy, które występują w naszym najbliższym otoczeniu i nauczyć się z nich korzystać w taki sposób, aby nie zubażać środowiska, a co więcej, o ile to możliwe, przyczyniać się stale do poprawy jego kondycji. Ekosystem bowiem, który ma zdolność regeneracji, jest źródłem nieskończonego bogactwa dla nas i dla przyszłych pokoleń, bez szkody dla Ziemi.

 

 

© 2017: Permisie | GREEN EYE Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress