Archiwa tagu: Charles Eisenstein

Jak wojnę o Gaję wygrać bez walki

Słuchacze pytają: Czy będzie wojna? Radio Erewań odpowiada: Wojny nie będzie. Będzie taka walka o pokój, że kamień na kamieniu nie zostanie.

Aby walczyć, musi istnieć wróg.

Są ludzie zaprzeczający zmianom klimatu. Są wielkie koncerny ograbiające Ziemię z surowców naturalnych kosztem ekosystemów. Są gazy cieplarniane. Jest GMO i Roundup. Są chciwe światowe elity odzierające ludzi z godności i człowieczeństwa. To z nimi toczy się walka. Wróg jest nazwany i wskazany. Pozwala to dobrać metodę. Zwykle jest nią protest. Mamy jasny plan, co należy robić. Mamy poczucie słuszności naszych działań. Gdy nie dają efektu, cóż – wróg jest silniejszy. Musimy walczyć bardziej zaciekle. Musimy za wszelką cenę zatrzymać efekt cieplarniany. Musimy ograniczyć emisję CO2. Nie spoczniemy nim tego nie osiągniemy.

Czy to uratuje ludzką cywilizację? Czy ocali życie na Ziemi?

Problemów Ziemia ma znacznie więcej. Szczególnie tych nienazwanych, z których nie do końca zdajemy sobie sprawę. Których nie potrafimy zmierzyć. O których w ogóle nie wiemy.

Być może teraz ginie jakiś gatunek, którego w ogóle jeszcze nie zdążyliśmy poznać. Być może ginie z przyczyn, których jeszcze nie zdefiniowaliśmy. Czy pomożemy mu walcząc uparcie o zmniejszoną emisję CO2?

Walka rodzi opór.

Bycie przeciw osadza w miejscu.

Wrogość ogranicza.

Zawężamy nasze działania do kilku dających się opisać matematycznymi modelami zagadnień, co sprawia, że pomijamy setki, tysiące, a być może miliony innych, mających wpływ na klimat Ziemi i życie na naszej planecie.

Od tak pozornie małych, jak ostatni endemiczny ślimak morski na samotnej pacyficznej rafie, po tak fundamentalne jak niesprawiedliwość społeczna związana nierozerwalnie z nadmiernym korzystaniem z zasobów naturalnych.

Nie jesteśmy w stanie walczyć ze wszystkim.

Nie jesteśmy w stanie wszystkich wrogów nazwać.

Czy nie przez to właśnie przegrywamy?

Bądź za czystym powietrzem, za czystą wodą, za żywą i żyzną glebą. Bądź za zdrową żywnością, za odnawialną energią, za godnym życiem.

Zatroszcz się o swój ogród, o wodę w swojej studni. O pobliski park, o najbliższy las, o  najmniejszy w okolicy strumień. Wraz z innymi, bliskimi i sąsiadami, zmieniaj swoje miejsce na Ziemi na lepsze.

Pozytywne działanie rozchodzi się we wszystkich kierunkach jak ciepło. Ogrzewa serca i skłania do działania. Do współpracy.

Wspólna troska o własne otoczenie niejednokrotnie wygrała z chciwością. Nie zastępuje ona globalnego aktywizmu, ani z nim nie rywalizuje. Tworzy dla niego solidny, konkretny, namacalny fundament. Wszędzie, a nie tylko tam, gdzie toczy się „walka”. Pokazuje, że można inaczej. Pokazuje jak. Świeci przykładem.

Za późno już jest aby tylko zapobiegać zniszczeniom, niezbędna jest regeneracja. Gleby, lasów, wód, roślin, zwierząt i ludzi. Ich wzajemnych relacji.

Jak mówimy w permakulturze – każde życie ma wrodzoną wartość. Uświadomienie sobie tego drastycznie zmienia światopogląd. Przestawia  na zupełnie inne tory. Lęk przed globalnym kataklizmem zamienia w znaczące, konkretne, codzienne działania dla dobra Ziemi. Pozwala dostrzec, że każda, nawet najdrobniejsza czynność oraz codzienne drobne wybory przyczyniają się do poprawy ekologicznego zdrowia naszej planety.

Ziemia jest jednym organizmem. To Gaja. Święta i bezcenna. Szkód uczynionych w jednym miejscu nie można naprawić w innym. Jeżeli chcemy przeżyć i żyć godnie, musimy leczyć jednocześnie wszystkie rany Ziemi. I przestać ją ranić, zaczynając od siebie.

————————————————————————————————————–

Ten tekst jest pokłosiem poniższej lektury, którą z całego serca polecam.