Idea Summerhill

Nauka w domu i wszystkie inne formy nieformalnej edukacji

Moderatorzy: Wojciech Górny, Ben Lazar

Regulamin forum
Awatar użytkownika
Wojciech Górny
Posty: 162
Rejestracja: czwartek 17 wrz 2015, 14:49

Idea Summerhill

Postautor: Wojciech Górny » wtorek 17 lis 2015, 14:03

[quote]IDEA SUMMERHILL



Jest to opowieść o nowoczesnej szkole – Summerhill. Summerhill została założona w 1921 roku. Znajduje się w mieście Leiston w hrabstwie Suffolk, prawie sto mil od Londynu. Parę słów o uczniach. Niektóre dzieci przybywają do Summerhill, gdy mają pięć lat, inne gdy mają już piętnaście. Na ogół zostają tu do czasu, aż skończą szesnaście lat. Zwykle przebywa tu około

dwudziestu pięciu chłopców i dwudziestu dziewcząt.



Uczniowie podzieleni są na trzy grupy: najmłodszych w wieku od pięciu do siedmiu lat, średnich – od ośmiu do dziesięciu i najstarszych – od jedenastu do piętnastu lat.



Mamy zwykle dość dużo dzieci z innych krajów. W tej chwili (1968) przebywa tu dwójka ze Skandynawii oraz grupa (44) ze Stanów Zjednoczonych.



Każda grupa wiekowa mieszka razem z opiekunką. Średniaki śpią w kamiennym budynku, seniorzy w drewnianych chatkach. Tylko jedno czy dwoje starszych ma pokój wyłącznie dla siebie. Chłopcy mieszkają po dwóch, trzech lub czterech. Dziewczęta tak samo. Pokoje dzieci nie są kontrolowane, nikt też za nie nie sprząta. Mają pełną swobodę. Nikt im nie mówi, w co mają się ubrać, wkładają więc na siebie, co chcą i kiedy chcą. Gazety nazywają nas „Szkołą-jak-się-komu-podoba” i dają do zrozumienia, że jest to zbiorowisko rozwydrzonych prymitywów, bez żadnych zasad i manier.



Dlatego też napisanie uczciwej historii Summerhill wydaje mi się konieczne. Naturalnie będę stronniczy; tym niemniej spróbuję pokazać zarówno wady Summerhill jak i jej zalety. O wartości szkoły niech świadczą zdrowe, wolne dzieci, których życie nie zostało skażone strachem i nienawiścią.

Bez wątpienia szkoła zmuszająca aktywne dzieci do siedzenia w ławkach i uczenia się nieprzydatnych w większości przedmiotów jest złą szkołą. Jest ona dobra jedynie dla tych, którzy w nią wierzą, dla tych nietwórczych obywateli, którzy chcą mieć potulne, nietwórcze dzieci, pasujące do cywilizacji, w której miarę sukcesu stanowi pieniądz.



Summerhill była na początku szkołą eksperymentalną. Teraz jest poglądową, ponieważ pokazuje, że wolność przynosi efekty. Gdy moja pierwsza żona i ja zakładaliśmy tę szkołę, przyświecał nam jeden główny cel: dopasować szkołę do dziecka – zamiast dopasowywać dziecko do szkoły.



Przez wiele lat uczyłem w zwykłych szkołach. Znałem dobrze ten drugi sposób. I wiedziałem, że jest zupełnie do niczego. A zły był dlatego, że opierał się na dorosłym rozumieniu tego, jakie powinno być dziecko i jak to dziecko powinno się uczyć. Ten drugi sposób pochodził z czasów, gdy psychologia była jeszcze nauką nieznaną.



Wzięliśmy się więc za stworzenie szkoły, w której pozwoliliśmy dzieciom na wolność bycia sobą. Aby to zrobić musieliśmy wyrzec się wszelkiej dyscypliny, wszelkiego pouczania, sugerowania, wszelkich instrukcji oraz wskazań moralnych i religijnych. Nazywano nas odważnymi, lecz nie wymagało to odwagi, a jedynie głębokiej wiary w dziecko jako istotę dobrą. Przez ponad czterdzieści lat ta wiara nigdy się w nas nie zachwiała; przeciwnie – uległa bezwzględnemu wzmocnieniu. Wyznaję pogląd, że dziecko ma wrodzoną mądrość i poczucie realizmu. Jeżeli zostawi się je w spokoju, bez jakichkolwiek sugestii ze strony dorosłych, rozwinie się na tyle, na ile jest w stanie się rozwinąć. Logicznie rzecz biorąc, Summerhill jest miejscem, gdzie ludzie mający wrodzone możliwości i pragnienie zostania uczonymi zrealizują je; podczas gdy ci, którzy nadają się tylko do zamiatania ulic, będą to robić. Jak dotychczas naszej szkoły nie opuścił jeszcze ani jeden zamiatacz. I nie piszę tego ze snobizmu, bo wolałbym raczej ujrzeć, jak opuszcza nas szczęśliwy zamiatacz ulic niż znerwicowany uczony.



Jaka jest Summerhill? Więc, po pierwsze, zajęcia nie są tu obowiązkowe. Dzieci mogą chodzić na lekcje albo nie – całymi latami, jeśli tak chcą. Oczywiście jest plan zajęć – lecz tylko dla nauczycieli.



Dzieci mają zajęcia zwykle w grupach wiekowych, ale czasami także w zespołach zainteresowań. Nie mamy nowych metod nauczania, ponieważ nie uważamy, żeby nauczanie jako takie miało jakieś szczególne znaczenie. Czy dana szkoła wypracowała specjalną metodę zapoznawania z dzieleniem jest bez znaczenia, ponieważ dzielenie jest nieważne dla wszystkich z wyjątkiem tych, którzy chcą się go nauczyć. A dziecko, które chce się nauczyć dzielenia, nauczy się go, niezależnie od sposobu, w jaki to będzie robione.



Dzieci, które przybywają do Summerhill jako przedszkolaki, chodzą na zajęcia od początku swojego pobytu w szkole; lecz uczniowie z innych szkół oświadczają, że już nigdy więcej nie pójdą na żadną przebrzydłą lekcję. Bawią się, jeżdżą na rowerach i przeszkadzają innym, ale unikają nauki. Czasem trwa to miesiącami. Czas „powrotu do zdrowia” jest proporcjonalny do nienawiści, jakiej dostarczyła im ich ostatnia szkoła. Naszym rekordowym przypadkiem była dziewczyna z klasztoru, która obijała się przez trzy lata. Przeciętny czas „zdrowienia” z awersji do lekcji wynosi trzy miesiące.



Ludzie, którym obce jest tego rodzaju pojmowanie wolności, będą się zastanawiać, cóż to za dom wariatów, w którym dzieci bawią się przez cały dzień, jeśli tylko chcą. Niejeden dorosły powie: „Gdyby mnie posłano do takiej szkoły, nigdy nie kiwnąłbym nawet palcem”. Inni mówią: „Takie dzieci będą się czuły bardzo upośledzone, gdy przyjdzie im konkurować z tymi, których zmuszono do nauki”.



Przypominam sobie Jacka, który opuścił szkołę, gdy miał siedemnaście lat, ponieważ chciał iść do fabryki budowy maszyn. Pewnego dnia dyrektor wezwał go do siebie.

– Ty jesteś tym młodzieńcem z Summerhill – powiedział. – Ciekawi mnie, co myślisz o tego rodzaju wykształceniu teraz, gdy spotykasz się z chłopakami z tradycyjnych szkół. Przypuśćmy, że miałbyś wybrać jeszcze raz, poszedłbyś wtedy do Eton czy do Summerhill?

– Och, oczywiście że do Summerhill – odparł Jack.

– Ale co takiego daje Summerhill, czego nie dają inne szkoły?

Jack podrapał się w głowę.

– Czy ja wiem – powiedział powoli. – Sądzę, że daje poczucie całkowitej wiary w siebie.

– Tak – rzeki dyrektor z poważną miną – zauważyłem to, gdy wszedłeś do pokoju.

– O rany! – roześmiał się Jack. – Przykro mi, jeżeli zrobiłem na panu takie wrażenie.

– Podobało mi się to – stwierdził dyrektor. – Zwykle ludzie, których wzywam do siebie, denerwują się i wyglądają nieswojo. Ty wszedłeś jak partner. Przy okazji, mówiłeś, że na jaki wydział chciałbyś się przenieść?



Ta historyjka pokazuje, że nauczanie jako takie nie jest tak ważne jak osobowość i charakter. Jack oblał egzaminy na uniwersytet, ponieważ nie cierpiał uczyć się z książek. Lecz jego niedostatek wiedzy na temat „Esejów” Lamb’a czy francuskiego nie upośledził go życiowo. Jest teraz doskonałym inżynierem.



[…]



David, dziewięcioletni chłopiec, musiał być odizolowany od reszty dzieci z powodu kokluszu. Bardzo płakał. „Opuszczę lekcję geografii u Rogera”, protestował. David był w szkole praktycznie od urodzenia i miał swoje zdecydowane i bezdyskusyjne poglądy na temat konieczności udzielania mu lekcji. Jest teraz profesorem matematyki na Uniwersytecie Londyńskim.

Kilka lat temu ktoś na Ogólnym Spotkaniu Szkoły (na którym wszystkie obowiązujące w szkole reguły są poddawane pod głosowanie, a każdy uczeń i każda osoba personelu ma jeden głos) zaproponował, aby ukarać pewnego winowajcę zakazem chodzenia na lekcje przez tydzień. Reszta dzieci zaprotestowała, ponieważ ich zdaniem taka kara byłaby nazbyt surowa.



Tom, ośmiolatek, stale otwierał moje drzwi i pytał: „A tak przy okazji, co mam teraz robić?”. Nikt nie mówił mu, czym ma się zająć. Sześć miesięcy później, jeżeli chciało się znaleźć Toma, szło się do jego pokoju. Zawsze można było go tam zastać, tonącego w papierach. Spędzał całe godziny na robieniu map. Pewnego razu profesor z Uniwersytetu Wiedeńskiego odwiedził Summerhill. Natknął się na Toma i zadawał mu wiele pytań. Później przyszedł do mnie i powiedział: „Próbowałem przepytać tego chłopca z geografii, ale on mówił o miejscach, o których ja nigdy nie słyszałem”.



Muszę jednak wspomnieć także o naszych niepowodzeniach. Piętnastoletnia Szwedka, Barbel, była z nami blisko rok. Przez cały ten czas nie znalazła żadnego zajęcia, które by ją zainteresowało. Przyszła do Summerhill za późno. Przez dziesięć lat jej życia nauczyciele decydowali za nią. Gdy znalazła się w Summerhill, straciła już wszelką inicjatywę. Nudziła się. Na szczęście, była bogata i czekało ją życie damy.



Obojętni studenci, którzy pod naciskiem dyscypliny przebrną jakoś przez studia zostając nauczycielami bez wyobraźni, miernymi lekarzami czy niekompetentnymi prawnikami, byliby może dobrymi mechanikami czy świetnymi murarzami lub doskonałymi policjantami.



Stwierdziliśmy, że chłopiec, który nie umie lub nie chce nauczyć się czytać aż do wieku, powiedzmy, 15 lat, ma na ogół pociąg do mechaniki i zostaje później dobrym inżynierem czy elektrykiem. Nie ośmieliłbym się budować teorii na temat dziewcząt, które nigdy nie chodzą na lekcje, zwłaszcza matematyki czy fizyki. Często spędzają one dużo czasu na robótkach, a niektóre zajmują się potem w życiu krawiectwem czy projektowaniem odzieży. Naprawdę absurdalny jest program, który zmusza przyszłą krawcową do uczenia się równań kwadratowych czy prawa Boyle’a.[/quote]


według https://rodowaposiadlosc.wordpress.com/2012/12/10/wychowanie-wedlug-anastazji/
---------------------------------------------------------------------------------------------------------

GEOFF LAWTON – “ALL THE WORLD’S PROBLEMS CAN BE SOLVED IN A GARDEN”
irla
Posty: 4
Rejestracja: środa 03 lut 2016, 15:28
Lokalizacja: Kaleń k. Rawy Mazowieckiej

Re: Idea Summerhill

Postautor: irla » środa 03 lut 2016, 15:32

Idea Sumerhill jest juz implementowana do realiów polskich jako szkoły demokratyczne. Mamy roczne doświadczenie w takiej szkole z naszym najstarszym Synem - doświadczenie ciekawe, dużo uczące nas jako Rodzinę, ale też nie łatwe.

Ale z perspektywy czasu myślę, że było ono bardzo potrzebne :)

Wróć do „Alternatywna Edukacja”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości