Kwiecień w ogrodzie permakulturowym

Kwiaty i zapylacze

Kwiecień to ekscytujący miesiąc dla permakulturowych ogrodników. Przyjrzyjmy się, czym możemy się zająć w permakulturowym ogrodzie i w jego otoczeniu w tym miesiącu.

Czasami zimowy, a czasami wręcz letni, kwiecień potrafi zaskoczyć bardzo zmienną pogodą. Podobnie jak i w marcu, to właśnie do pogody musimy się przystosować, planując nasze prace na świeżym powietrzu.

Pierwsze rzodkiewki

Zacznijmy od bardzo przyjemnych prac, czyli zbiorów – w kwietniu jeden z pierwszych plonów stanowić mogą rzodkiewki (szczególnie odmiana osiemnastodniowa), szczypiorek, młode listki sałat, szpinaku i jarmużu, burak liściowy, czosnek niedźwiedzi, oraz rośliny wieloletnie takiej jak rabarbar czy szparagi, jeśli naprawdę jest ciepło. Jest to także doskonały czas, aby sadzić te dwie ostatnie rośliny. Kilkuletnie kępy rabarbaru można w tym okresie rozdzielać i rozsadzać w innych miejscach. Dzielimy też i rozsadzamy byliny ozdobne.

Nadal sadzimy drzewa i krzewy owocowe, powoli jednak wybierając te w donicach zamiast tych z gołym korzeniem. Kończymy przycinanie drzew i krzewów owocowych, biorąc się za te najbardziej ciepłolubne (morele, brzoskwinie, nektarynki, śliwy). Pamiętamy, że krzewy ozdobne kwitnące wiosną przycinamy później, gdy przekwitną.

Krzewy owocowe możemy teraz rozmnożyć przez odkłady lub przez kopczykowanie. Przyginamy gałęzie do ziemi i przysypujemy podłożem. Do jesieni wytworzą one w tym miejscu korzenie. Odcinamy ukorzeniony fragment i mamy gotową roślinę do posadzenia.

Jest to też świetny moment, aby sadzić truskawki. Czyniąc to, możemy zadbać o pomocne towarzystwo dla nich, tworząc polikultury. Doskonałym towarzystwem dla truskawek są czosnki, zarówno jadalne, jak i ozdobne. Gdy przekwitną, używamy ich jak zielonego nawozu w technice „chop & drop” – obcinamy pędy w połowie i układamy pomiędzy truskawkami. Dzięki temu nie tylko odstraszymy szkodniki, ale również dostarczymy truskawkom cennych składników mineralnych, głównie potasu i wapnia.

Na spirali ziołowej

Nadszedł czas porządków na spirali ziołowej. O ile oczywiście chcemy ją porządkować. Spiralę można utrzymywać w formie uporządkowanej, pieląc, pielęgnując, poprawiając, a można pozwolić ziołom i lokalnym roślinom kolonizować ją samodzielnie, interweniując co kilka lat. Tak czy inaczej, jeżeli wrażliwe na mróz zioła na szczycie spirali przykrywaliśmy czymkolwiek na zimę, to pora je odkryć. Można również rozdzielić i rozsadzić rozrośnięte kępy ziół.

Gdy pogoda dopisuje, możemy już porządkować inspekty i zwijać osłony. Możemy też zacząć wysadzać na zewnątrz przygotowane wcześniej w domu rozsady kapust, brokułów i kalafiorów. Sadzimy też ziemniaki (o ile nie zrobiliśmy tego jesienią, o czym napiszę we wrześniu).

Gdy temperatura gleby osiągnie 7 stopni, wysiewamy do gruntu nasiona warzyw zimnolubnych – zielonego groszku, marchwi, pietruszki, szpinaku, buraczków oraz sałat i kapust chińskich (tatsoi, bok choi, mizuna itp.). Nadal siejemy rzodkiewki, najlepiej co tydzień. O ile siejemy w rzędach, sytuujmy je w linii północ – południe, wtedy rośliny lepiej wykorzystają światło słoneczne. W końcu miesiąca wysiewamy do gruntu skorzonerę.

Jeżeli jeszcze nie wysialiście nasion roślin ciepłolubnych na rozsadę, należy to uczynić w początku kwietnia. Pomidory, papryki, melony i arbuzy muszą mieć czas wykiełkować i osiągnąć właściwe rozmiary przed wysadzeniem do gruntu po ostatnich przymrozkach. Jedynie z siewem odmian o wyjątkowo krótkim okresie wegetacji można ewentualnie jeszcze trochę poczekać. Dotyczy to głównie rosyjskich odmian pomidorów.  W połowie kwietnia możemy też wysiać nasiona na rozsadę kukurydzy.

Rozsady posadzone w marcu, z reguły w kwietniu trzeba przepikować do indywidualnych doniczek. Siewki pomidorów sadzimy najgłębiej jak tylko można, tak aby pokryta włoskami łodyga znalazła się pod ziemią. Z łodygi wyrosną nowe korzenie, dzięki czemu roślina łatwiej się przyjmie na grządce.

Rozsada pomidorów

To dobry czas na wysiew nasion na rozsady jednorocznych kwiatów ozdobnych, które potrzebują 6-8 tygodni wzrostu przed wysadzeniem do ogrodu.

Od połowy miesiąca wysiać możemy do gruntu nagietki i aksamitki – sprzymierzeńców w walce ze szkodnikami roślin, a przy tym cenne rośliny kosmetyczno-lecznicze.

Ogrodnicy, którzy kierują się kalendarzem księżycowym za najlepszy dzień do siewów uznają 17 kwietnia.

To również czas hartowania rozsady wysianej w lutym i marcu – gdy jest ładna pogoda, i gdy czas na to pozwala, rozsadę wynosimy na zewnątrz, aby przyzwyczajała się do Słońca i wiatru. Zaczynamy od krótkich okresów (nawet kwadrans), z dnia na dzień je wydłużając.

Nie jestem zwolennikiem nawożenia rozsad, jeżeli jednak zdecydujecie się to zrobić, to rozcieńczajcie nawóz czterokrotnie w stosunku do proporcji dla roślin dorosłych.

O ile planujemy uprawiać dyniowate z rozsady, z reguły siejemy je od połowy do końca kwietnia. Jestem zwolennikiem takiego właśnie sposobu, pozwala on nie tylko wydłużyć roślinom sezon wegetacji, ale również pomaga uchronić rośliny przed szkodnikami, a szczególnie ślimakami. Siejemy po 2-3 nasiona, po wykiełkowaniu pozostawiamy jedną, najsilniejszą roślinę.

Skoro jesteśmy przy ślimakach, to dla wielu ogrodników są one utrapieniem, szczególnie tam, gdzie rozpanoszył się ślinik luzytański. Słynna rada Billa Mollisona, o tym, że problemu nie stanowi nadmiar ślimaków, ale niedosyt kaczek nie zawsze jest możliwa do zastosowania. Moim sposobem na ślimaki jest ich zbieranie – działa, pod jednym warunkiem. Zbierać zacząć musimy od razu na początku sezonu, gdy starsze osobniki które przezimowały wychodzą z kryjówek. Jeżeli to zaniedbamy i ślimaki zdążą złożyć jaja, to bardzo trudno nam będzie sytuację opanować. Jak zbierać? Najlepiej po zmroku, posługując się latarką dającą światło ultrafioletowe. W takim świetle ślimaki są w nocy doskonale widoczne.

Z piwnicy lub ziemianki wynosimy bulwy i kłącza zimujących tam roślin. Bardziej odporne na mróz sadzimy do gruntu. Te mniej odporne w doniczki umieszczone w pomieszczeniach. Przesadzimy je do gruntu po ostatnich przymrozkach. Dobrym przykładem takiej rośliny jest jakon – mało znane, a niezwykle smaczne warzywo, tworzące duże, lekko słodkie bulwy.

Pamiętajmy, że jedna mroźna noc może przekreślić wiele wysiłków. Zawsze miejmy w zapasie rozsadę wszystkiego, co przenosimy do ogrodu. Jeśli z niej nie skorzystamy, zawsze można ją komuś podarować lub posadzić w wolnych miejscach.

Witaminowa bomba z młodej pokrzywy

Po marcowym detoksie miniaturową pokrzywą, przyszedł czas zbiorów pokrzywy, mniszka i komosy na sałatki. Te dzikie rośliny smakują też doskonale duszone. Z kwiatów mniszka można również sporządzać musujące “wino” oraz substytut miodu.

Kwiecień to miesiąc, gdy tradycyjni ogrodnicy przekopują swoje grządki. Niejednokrotnie od różnych guru od permakultury słyszymy, aby „nigdy nie przekopywać ziemi”. Kto więc ma rację? Odpowiedź jest bardzo prosta i brzmi: nigdy nie przekopywać ziemi bez potrzeby! A potrzeba pojawia się w zależności od bardzo wielu czynników – stanu gleby, uprawianej rośliny, wybranej metody uprawy itd. Czynnikiem niezwykle istotnym jest permakulturowa koncepcja stref, która mówi o tym, że im bliżej centrum (z reguły chodzi tu o dom), tym nasza ingerencja może być większa. O ile jesteśmy miłośnikami metod biodynamicznych, zalecających nawet podwójne przekopywanie grządek, róbmy tak tylko w przypadku tych położonych najbliżej domu. Im dalej od domu, tym mniej ingerować powinniśmy i w glebę, i w przyrodę. Ja przychylam się raczej do stosowania technik znanego brytyjskiego ogrodnika Charlesa Dowdinga, który od lat uprawia obok siebie dwie grządki, ściółkowane kompostem, z których jedną przekopuje, a drugą nie. Od lat, grządka nieprzekopywana daje odrobinę lepsze plony. W bardziej oddalonych od domu rejonach ogrodu stosuję metodę Ruth Stout, polegającą na grubym ściółkowaniu sianem, bez przekopywania.

Nadal oczywiście można zakładać nowe grządki, ale już rzadko kto ma na to w kwietniu czas. Jeśli to robicie, to upewnijcie się, że wszystkie użyte do ich zakładania materiały są przyjazne dla roślin. Jeżeli zamierzamy od razu coś na nowej grządce uprawiać, nie używamy do jej zakładania świeżego obornika. Nawozy zwierzęce użyte w tej sytuacji powinny być kompostowane co najmniej od roku. Wyjątek stanowi nawóz od królików, który w rozsądnych ilościach można stosować świeży.

Warto sprawdzić odczyn gleby i skorygować, jeśli nie odpowiada planowanym nasadzeniom. Większość warzyw preferuje pH w okolicy 6.5 Jeśli gleba jest zbyt kwaśna, użyj wapna ogrodniczego, jeśli zbyt zasadowa, użyj siarki. Jeśli nie chcesz robić testów, przyjrzyj się jakie „chwasty” rosną w Twoim ogrodzie. Pojawienie się mchu świadczy na przykład o tym, że gleba wymaga wapnowania. Można też spróbować metody „Powrót do Edenu” Paula Gautschi który twierdzi, że ogród wyściółkowany grubą warstwą zrębek z drzew liściastych pozwala roślinom samodzielnie kształtować odczyn gleby wokół własnych korzeni i że zabiegi polegające na korekcji pH są zbędne. Niewątpliwie dobór metody wymaga przyjrzenia się indywidualnie każdej konkretnej sytuacji, gdyż nie ma tu reguły uniwersalnej działającej zawsze i wszędzie.

W kwietniu dobrze jest zabrać się za przesiewanie kompostu, tak, aby mieć zapas gotowego do użycia doskonałego nawozu organicznego i dodatku do doniczkowych podłoży. Dzięki temu zrobimy również miejsce na nowe, tegoroczne odpady. Zaczyna się też sezon na herbatki kompostowe i inne naturalne środki wspomagające życie mikroorganizmów w glebie.  Niejednokrotnie temperatury nocne są jeszcze zbyt niskie, aby w herbatce kompostowej mikroorganizmy rozmnażały się szybko, dlatego też w kwietniu herbatki kompostowe najlepiej sporządzać w pomieszczeniach ogrzewanych.

Jagoda kamczacka

Dobrze jest w tym okresie podsypać kompostem krzewy jagodowe, zaczynając od najwcześniej owocujących jagód kamczackich.

Koniec kwietnia to czas, kiedy powinniśmy mieć sprawdzoną i sprawną infrastrukturę instalacji wodnych – od systemu zbioru wody deszczowej, po nawadnianie kropelkowe. Pamiętamy o tym, aby zarybić oczko wodne, zaniedbanie tego skutkuje niekontrolowanym przyrostem populacji komarów. Przyglądamy się, czy w oczku wodnym są kijanki, jeżeli tak, to dobry znak. Ropuchy, żaby i traszki są naszymi sprzymierzeńcami w ogrodzie.

Gdy ziemia obeschnie, nadchodzi moment odpowiedni na prace ziemne, na przykład na kopanie rowów konturowych. Ich zadaniem jest zbierać, spowalniać i rozprowadzać wodę deszczową, zapobiegać erozji, poprawiać stosunki wodne i umożliwiać uprawę (głównie drzew i krzewów tam, gdzie jest za sucho). Rowy konturowe kopane wiosną zdążą jeszcze zebrać wodę przed letnimi upałami, a uformowany przed nimi ziemny wał zdąży zarosnąć roślinami okrywowymi. Pamiętajmy, że siejąc nasiona roślin okrywowych po pracach ziemnych wysiewamy ich znacząco więcej (nawet czterokrotnie) niż mówią o tym normy siewu. Tak gęsty zasiew ma na celu wyeliminowanie ryzyka erozji gleby.

Pamiętajmy, że 22 kwietnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Ziemi. Prawdziwy permakulturowy ogrodnik świętuje co prawda Dzień Ziemi codziennie, ale w tym dniu może to czynić szczególnie uroczyście. To doskonała okazja, aby pokazać swój ogród sąsiadom i namówić ich do stosowania rozwiązań przyjaznych Ziemi i Ludziom.

Artykuł powstał dzięki wsparciu udzielonemu za pośrednictwem witryny https://patronite.pl/Permisie

Patroni  Artykułu:

Mariusz
Patron Anonimowy
Patron Anonimowy
Patron Anonimowy
Patron Anonimowy

Dziękuję!

Dodaj komentarz