Ogrodnictwo a Księżyc

Czy nasz satelita wpływa na wzrost roślin i plony?

Od zarania dziejów Księżyc fascynował człowieka i od zarania dziejów, przypisywano mu najrozmaitsze moce. Od Maorysów w Oceanii, poprzez wyznawców naszej Dziewanny (patronki natury) i jej oblubieńca Księżyca (patrona wód), po dawnych Celtów na Wyspach Brytyjskich, dawne ludy wierzyły, a i współcześni wierzą, że Księżyc wywiera istotny wpływ na wzrost roślin. W swojej „Historii naturalnej” rzymski historyk i pisarz Pliniusz Starszy umieścił wiele rad dotyczących związku terminu siewu z fazami Księżyca, a dziś my możemy zakupić rozmaite kalendarze księżycowe wskazujące nam najlepsze dni dla poszczególnych prac w ogrodzie.

Żyjący na przełomie XVI i XVII wieku filozof Francis Bacon przeprowadził wiele eksperymentów, w których sadził nasiona w różnych fazach cyklu księżycowego. Zauważył, że nasiona wysiane bezpośrednio po nowiu dają zdrowsze rośliny. Jednak świat naukowy nie zwrócił uwagi na jego odkrycie.

Przez całe wieki ogrodnicy nie wyjaśnili w pełni, jaki jest mechanizm działania Księżyca na rośliny, ale wielu z nich twierdzi że nie ważne jak, ważne że działa. Jak pisał francuski chemik i mikrobiolog Louis Pasteur„Wierzę w niesymetryczny kosmiczny wpływ, który w naturalny i nieustanny sposób kontroluje molekularną organizację tych zasad, które są bezpośrednio niezbędne do życia, i że w konsekwencji rodzaje kontroli życia są, w ich strukturach, formach i układach jądrowych, połączone z ruchami wszechświata ”. Księżyc, będąc ciałem niebieskim regularnie okrążającym Ziemię, wygrywa jakiś rytm, który jest rytmem natury, do którego tańczy życie. Podobno.

Aby artykuł ten był obiektywny, zamieszczam w nim też opinie osób wątpiących we wpływ Księżyca na rośliny. Opinie te oznaczone są właśnie w taki sposób – kolorem czerwonym.

O co chodzi z tym wpływem Księżyca? Temat to jest rozległy, ale postaram się go streścić. Mówiąc najkrócej, Istnieją dwie główne teorie o wpływie księżyca na rośliny. Pierwsza mówi o tym, że faza w jakiej znajduje się Księżyc (nów, pierwsza kwadra, pełnia, trzecia kwadra) wpływa na wzrost roślin. Druga teoria mówi, że znak Zodiaku, przez który akurat Księżyc przechodzi, jest najistotniejszy, gdyż powiązany jest z jednym z czterech żywiołów mających wpływ na rośliny – ziemi, powietrza, ognia lub wody.

Poza tymi dwoma, istnieje szereg innych teorii mówiących o wpływie rytmów dobowych Księżyca, jego apogeum i perigeum, czy nawet o wyższości znaków Zodiaku Gwiezdnego nad Zodiakiem Tropikalnym i odwrotnie, albowiem, jeśli nie wiecie to tak, mamy dwa Zodiaki, w których znakach może akurat być Księżyc. Skupmy się jednak tutaj tylko na dwóch pierwszych teoriach i zobaczmy, na czym one polegają.

29-dniowy cykl księżycowy jest podzielony na cztery fazy, z których każda trwa około siedmiu do ośmiu dni. Przejście z jednej fazy do drugiej to okres, kiedy najlepiej unikać siewu, sadzenia i przycinania roślin przez 12 godzin przed i po zmianie. Ten czas, nowiu i pełni, to najlepszy czas aby pozbywać się chwastów, gdyż są one wtedy najsłabsze i najwolniej odrastają. Możesz ten czas wykorzystać również na ulepszenie gleby, kompostowanie czy ściółkowanie.

Fazy księżyca po nowiu i w pierwszej kwadrze to najbardziej odpowiedni czas do siewu i przesadzania kwitnących roślin jednorocznych (i dwuletnich), zbóż, warzyw i zielonych nawozów. Jest to również dobry czas na stosowanie płynnych nawozów, przycinanie i szczepienie, ponieważ zwiększony przepływ soków powoduje szybszy wzrost roślin.

Pełnia księżyca i trzecia kwadra to dobry czas na stosowanie nawozów stałych, przycinanie roślin zimą, zbieranie plonów i nasion do przechowywania lub suszenia – ponieważ są one mniej podatne na gnicie, z uwagi na mniejszą zawartość wody.

W nowiu, zaleca się siać lub przesadzać te warzywa, gdzie plonem są liście lub łodyga – na przykład sałatę, szpinak, kapustę czy seler naciowy.

W pierwszej kwadrze, siej lub przesadzaj rośliny owocujące lub dające w plonie nasiona – pomidory, dynie czy fasole.

W pełnię, siej rośliny których plonem jest korzeń czy bulwa – ziemniaki, marchew czy topinambur.

W trzeciej kwadrze, powstrzymaj się od siewu czy przesadzania roślin, zajmij się odchwaszczaniem, ściółkowaniem, przekopywaniem grządek czy wytwarzaniem kompostu.

Powyższe rekomendacje dotyczące relacji pomiędzy fazą Księżyca a pracami w ogrodzie są jednymi z wielu, z jakimi możemy się zetknąć, w zależności od tego, kto jest autorem kalendarza. Przytoczyłem tutaj te najpopularniejsze i uznane za „obowiązujące” w polskim ogrodnictwie.

Osobą, której nazwisko łączone jest chyba obecnie najczęściej z wpływem Księżyca na rośliny jest Maria Thun. Jej rodzice prowadzili małą farmę, a ojciec był lokalnym specjalistą, który również doradzał rolnikom najlepsze terminy siewów na podstawie obserwacji zjawisk przyrodniczych. Od najmłodszych lat Marię intrygował wpływ przyrody na rośliny, a po wyjściu za mąż za wielbiciela antropozofii i prac Rudolfa Steinera (kolejnego filozofa), twórcy rolnictwa biodynamicznego, zaczęła dogłębnie studiować ten temat. Dotarła między innymi do materiałów ze słynnego kursu dla rolników, który Rudolf Steiner poprowadził w Kobierzycach na Dolnym Śląsku w 1924 roku. Tam zetknęła się z kalendarzem, w którym powiązano tradycyjną wiedzę chłopską i astronomię z terminami siewów. Zainspirowało ją to do własnych doświadczeń, które zaczęła od siewu rzodkiewek w różnych terminach i obserwacji ich wzrostu.

Maria Thun w swoim ogrodzie

Pierwsze doświadczenia były nieudane, ale w kolejnych latach Maria Thun dopracowała metodykę doświadczeń tak, aby rośliny rosły w jak najbardziej zbliżonych warunkach. W wyniku tych doświadczeń okazało się, że w zależności od dnia siewu, wzrost roślin układa się w rodzaj sinusoidy, a krzywa ta, jak odkryła studiując kalendarz astronomiczny, pokrywa się z krzywą drogi Księżyca przez znaki Zodiaku.

Księżyc, przechodząc przez 12 znaków Zodiaku, przebywa w każdym od dwóch do trzech dni. Maria Thun doszła do wniosku, że jej kolejne partie rzodkiewek rosną lepiej lub gorzej w zależności od tego, przez jaki znak Zodiaku przechodził Księżyc w dniu siewu. Doszła do wniosku, że Księżyc w poszczególnym znaku przekazuje na Ziemię jeden z czterech rodzajów kosmicznej energii, mającej wpływ na wzrost roślin.

Znaki ziemne – Byk, Koziorożec i Panna, za pośrednictwem księżyca, wpływają pozytywnie na wzrost korzeni roślin.

Znaki wodne – Ryby, Rak i Skorpion, sprzyjają wzrostowi liści.

Znaki powietrzne – Waga, Bliźnięta i Wodnik, stymulują powstawanie i wzrost kwiatów.

Znaki ognia, które Maria Thun nazywała cieplnymi – Baran, Lew i Strzelec, działają korzystnie na wzrost owoców i nasion.

Obserwacje Marii Thun nie ograniczały się do siewu. Zauważyła ona również, że rośliny przesadzane przyjmują się lepiej lub gorzej w zależności od znaku Zodiaku. Księżyc po wejściu w znak Bliźniąt zaczyna przybliżać się do Ziemi, co sprawia, że soki w roślinie spływają w jej dolne partie, dzięki czemu się lepiej ukorzenia. Równocześnie, cięcie części nadziemnych roślin – róż, drzew owocowych czy żywopłotów, wyrządza im wtedy najmniej szkód.

Gdy Księżyc wchodzi w znak Strzelca, zaczyna oddalać się od Ziemi. Jak się łatwo domyślić, soki w roślinach idą wtedy do góry, wtedy ani roślin nie przesadzamy, ani nie przycinamy. Natomiast, jest to najlepszy czas na szczepienie drzew i krzewów owocowych, bo zwiększona ilość soków w górnych partiach roślin sprzyja przyjęciu się szczepienia.

Od bardzo wielu już lat Maria Thun, a następnie jej potomkowie, wydają co roku kalendarz, który w formie prostych tabel pokazuje nam najlepsze dni dla poszczególnych czynności i to nie tylko ogrodniczych, ale też na przykład również pszczelarskich (dzięki pracom jej syna, Mathiasa). W Polsce, od początku lat 80-tych ubiegłego wieku, wydawaniem kalendarza Marii Thun zajmuje się rodzina Osetków, pionierów rolnictwa biodynamicznego w Polsce.

Najpopularniejszy kalendarz księżycowy w Polsce

Wydawcy kalendarza, pytani o wyrażony w liczbach wpływ jego stosowania na plony nie potrafią na to pytanie odpowiedzieć. Mówią, że na pewno daje to widoczne różnice i że dzięki trzymaniu się kalendarza plony są większe i bardziej wartościowe. Ponieważ jednak bardzo wiele innych czynników wpływa na wielkość plonu, nie są oni w stanie oszacować, na ile dokładnie pomocny jest tu kalendarz.

Czy te dwie główne teorie, o wpływie fazy księżyca i znaku Zodiaku działają? Spytajmy o to jednego z wybitnych brytyjskich ogrodników, Charlesa Dowdinga.

Dowding eksperymentował z siewem zgodnie z kalendarzem księżycowym w latach 2011-2012. Pierwszy eksperyment polegał na siewie przy ubywającym i przybywającym Księżycu, drugi na siewie w dniach Zodiaku Wody (znak Ryb) i Zodiaku Ziemi (znak Byka).

W pierwszym eksperymencie marchew wysiewana na identycznych grządkach doświadczalnych dała większy plon siana gdy Księżyca przybywało (przed pełnią – 7,8 kg) niż gdy go ubywało (po pełni –  4,8 kg). Charles jednak zauważa, że drugi plon był poważnie uszkodzony przez ślimaki. I tu rodzi się pytanie – czy ślimaki atakowały rośliny słabsze z uwagi na siew w niesprzyjającej fazie księżyca? Na to pytanie niestety nie znamy odpowiedzi. Ten sam eksperyment Charles powtórzył w następnym roku i wtedy ponownie, marchew siana dwa dni przed pełnią dała plon większy (9,9 kg) niż marchew siana trzy dni po pełni (9,2 kg) choć jak widać, różnica tym razem nie była tak dramatyczna.

W drugim doświadczeniu Charles zasiał pół grządki marchwi z Księżycem w wodnym znaku Zodiaku i kolejne pół tydzień później, gdy Księżyc był w znaku korzenia. Po zważeniu plonów okazało się, że marchew dała o 20% większy plon w siewie w dniu korzenia. W kolejnym eksperymencie fasola siana w dniu owocu dała plon o 9% większy niż ta siana w dniu liścia.

Wygląda więc na to, że doświadczenia Charlesa potwierdzają wpływ kalendarza księżycowego na wielkość plonów, aczkolwiek poznajmy też jego opinię o księżycowych kalendarzach:
 

„Ta dbałość o szczegóły jest praktyczna tylko wtedy, gdy prowadzi się życie beztroskie, mając możliwość robić wszystko w najlepszym możliwym czasie. Myślę, że większość z nas dopasowuje swoje działania w ogrodzie do innych życiowych wymagań, ludzi i pogody, więc istnieje niebezpieczeństwo, że z nakazami kalendarzy można poczuć się źle, będąc zmuszonym wykonać pracę w „złym dniu”. Tak właśnie postrzegam rolnictwo biodynamiczne i ekologiczne, ponieważ ich zwolennicy stworzyli cały kodeks najlepszych praktyk, który może być bardziej zniechęcający niż pomocny, a ty prędzej czy później czujesz się winny naruszenie jednej z „zasad.”

Niektóre kalendarze dają bardzo szczegółowe rekomendacje

Współtwórca permakultury, David Holmgren, pisze: „Dobry projekt permakulturowy zależy od swobodnego i harmonijnego związku z naturą i ludźmi, w którym uważna obserwacja i przemyślane interakcje dostarczają inspiracji projektowej, pomysłów i wzorów”.

Obserwacja cykli Księżyca i sposobu, w jaki wpływa on zarówno na ludzi, jak i rośliny, może pomóc nam określić, kiedy sadzić, aby poprawić zarówno nasze zdrowie, jak i wydajność naszych prac ogrodowych. A co takiego możemy zaobserwować w sposób obiektywny i rzetelny?

Jedno wiemy na pewno – Księżyc wywiera przemożny wpływ na wszystko, co żyje na naszej planecie, poprzez grawitację. Księżyc powoduje zmiany poziomu wód, najlepiej widoczne w postaci przypływów i odpływów w morzach i oceanach.

Księżyc wpływa jednak na każdą wodę, a więc również i na tą, jaka znajduje się w glebie. Stare powiedzenie ogrodnicze mówi „W czasie pełni Księżyca ziemia oddycha”. Oznacza to, że gdy siła grawitacji jest większa, zwiększa się też wymiana gazowa między atmosferą a ziemią.

Przyciąganie grawitacyjne między Ziemią a Księżycem powoduje powstanie dwóch wybrzuszeń w oceanach po przeciwnych stronach Ziemi. Woda w oceanie po tej stronie Ziemi, która znajduje się najbliżej księżyca, jest bardziej przyciągana grawitacyjnie niż woda po przeciwnej stronie. W rezultacie woda po bliższej stronie jest odciągana od Ziemi, podczas gdy woda po odległej stronie jest ciągnięta w kierunku Ziemi. Każdy punkt na powierzchni Ziemi doświadcza dwóch przypływów i dwóch odpływów przy każdym obrocie naszej planety.

Według tradycji ogrodniczych nasiona siane od nowiu do pełni kiełkują lepiej niż nasiona siane w czasie od pełni do nowiu. Tłumaczymy sobie, że siła grawitacji wody na Ziemi jest przy przybywającym Księżycu największa i powoduje, że woda w glebie unosi się ku powierzchni i jest dzięki temu łatwiej dostępna dla kiełkujących nasion.

Każdy z nas może przyczynić się do rozstrzygnięcia odwiecznego dylematu i samodzielnie wykonać proste doświadczenie, które potwierdzi lub zaprzeczy tej teorii. Jak takie doświadczenie poprawnie przeprowadzić?

Potrzebne Ci będą do tego następujące materiały – jednolite, komercyjne, suche podłoże do siewu, miska lub donica bez otworów w dnie i elektroniczny przyrząd do pomiaru wilgotności w glebie (do nabycia w sklepach ogrodniczych) oraz oczywiście woda.

Zaplanuj datę rozpoczęcia i zakończenia swojego eksperymentu, sprawdzając na przykład w Internecie, kiedy zaczyna się najbliższy cykl księżycowy (czyli kiedy przypada pierwszy dzień nowiu).

Na jeden dzień przed pierwszym dniem nowiu, odmierz małą ilość wody i wlej ją na dno miski. Niech ta woda zajmuje około 0.5 – 1 centymetra na dnie naczynia. Następnie dosyp do miski około 15 cm warstwę podłoża i dość starannie je ubij, niech przypomina ziemię w ogrodzie. W pierwszym dniu nowiu wbijaj powoli czujnik wilgotności w podłoże i zatrzymaj się, gdy zacznie wykrywać wilgoć.

Zmierz i odnotuj jak głęboko wilgoć się pojawiła. Pierwszego dnia powinna być blisko dna, jeśli jest wysoko, znaczy że dałeś za dużo wody. Musisz niestety wtedy eksperyment zacząć od nowa.

Pomiar taki powtarzaj codziennie, aż do pełni. Poziom wilgoci w podłożu powinien stopniowo rosnąć.

W dzień pełni, po wykonaniu pomiaru, opróżnij miskę, wytrzyj do sucha i powtórz całość ponownie – dodaj wodę, następnie podłoże i kontynuuj pomiary, tym razem od pełni do nowiu. Zakończ eksperyment w dniu przed następnym nowiem i porównaj dwie grupy wyników – od nowiu do pełni i od pełni do nowiu. Czy Twoje wyniki pokazują, że w którymś z tych okresów wilgoć w podłożu szybciej szła do góry? Jeśli tak, to w którym? Czy zgadza się to z teorią o wpływie Księżyca na dostępność wody dla roślin?

Przeciwnicy kalendarzy księżycowych twierdzą, że to, w jakiej fazie znajduje się Księżyc nie jest decydujące dla siły, z jaką działa jego grawitacja. Księżyc ma bowiem też inny cykl, w którym raz jest bliżej, a raz dalej od Ziemi, a im jest bliżej, tym jego siła przyciągania jest większa. Różnica ta sięga nawet 10% (nasz satelita może być 42 tysiące kilometrów bliżej lub dalej od naszej planety). Ponieważ Księżyc obiega Ziemię po elipsie w nieco ponad 27 dni, ale jego droga względem Zodiaku trwa 29 dni, tak więc siła grawitacji nie zawsze potwierdza teorię Zodiaku Marii Thun.

Pomocnik ogrodnika?

A może wolisz eksperyment bardziej ogrodniczy? Mój znajomy twierdzi, że wpływ Księżyca najłatwiej zbadać przy użyciu …. gałązek wierzbowych.  Otóż przez cały cykl księżycowy pobierał on tak zwane sztobry z wierzby, czyli krótkie, 15 centymetrowe fragmenty gałązek, i codziennie wtykał je do ziemi tak, aby wystawał jedynie najwyższy pąk liściowy. Zaobserwował on, że ze sztobrów wetkniętych w ziemię w nów pierwszy listek wyrasta po 18 dniach, a podczas wetkniętych w pełnię po pięciu! Ponieważ jednak doświadczenie swoje prowadził jedynie przez jeden cykl księżycowy, nie ma ono „mocy dowodu”. Przyczyną takich wyników mogła być na przykład pogoda, pora roku, faza wzrostu wierzby i wiele innych czynników, dlatego też aby się czegoś więcej dowiedzieć, poradziłem mu, aby powtórzył to doświadczenie przez co najmniej trzy cykle księżycowe. Sam też zamierzam tego spróbować, gdy tylko okoliczności pozwolą. A może i Ty dołączysz do nas i zostaniesz badaczem kosmicznych mocy Księżyca przy użyciu wierzbowych gałązek?

Czy wierzbowe gałązki pomogą rozwikłać tajemnice Księżyca?

Czy są jakieś dowody naukowe na wpływ Księżyca na wzrost roślin? Przeciwnicy kalendarzy księżycowych twierdzą, że w sumie nie bardzo. Panuje opinia, że temat ten nie jest traktowany przez naukowców poważnie, gdyż obok licznej rzeszy ogrodników święcie wierzących, że Księżyc pomaga, jest chyba bardziej liczna grupa tych, którzy twierdzą, że to stary ogrodniczy mit. Mówi się, że żadna jednak ze stron nie ma twardych dowodów na poparcie swoich tez.

Dwie prace naukowe pokazują jednak niezbicie, że Księżyc na rośliny działa. W pierwszej udowodniono, że siła grawitacji Księżyca oddziałuje na ciśnienie płynów w roślinach, co objawia się tym silniejszymi ruchami liści, im wyższe jest ciśnienie. Druga praca pokazuje, że faza księżyca ma wpływ na kwitnienie roślin – jeden z gatunków przęśli, Ephedra foeminea, kwitnie wyłącznie w czasie pełni, a gdy zakwitnie jego pyłek roznoszą owady nocne.

Przęśl, która kwitnie tylko przy pełni

Na koniec, istnieje podobno wielce tajemnicza i często cytowana praca naukowa Dr. Franka Browna, który ponoć badał wpływ Księżyca na rośliny i ustalił, że pobierają one najwięcej wody w czasie pełni, ale niestety, pracy tej nikt obecnie nie jest w stanie odnaleźć. Znane prace Browna dotyczą wpływu Księżyca na zwierzęta. Ta mityczna praca ma być dowodem na szarlatanerię wyznawców kalendarza księżycowego, powołujących się na nieistniejące źródła.

Serio, tylko tyle? Czy to możliwe, że jest tak mało prac naukowych, jak piszą przeciwnicy kalendarzy księżycowych?

Jeśli pogrzebać nieco w literaturze, to znajdzie się więcej.

Jednym z pierwszych projektów badawczych prowadzonych według kryteriów naukowych była praca pani Semmens,  opublikowana w 1923 roku, a doprecyzowana w 1947 roku w artykule dla pisma Nature. Badaczka wspomina tam, że światło Księżyca silnie przyspiesza kiełkowanie nasion gorczycy, a więc kiełkuje ona najszybciej przy pełni.

W 1927 roku ukazała się pierwsza praca Lili Kolisko, dosyć tragicznej postaci głęboko związanej z antropozofią, rolnictwem biodynamicznym i ruchem Rudolfa Steinera. Choć miała ciężkie dzieciństwo i przez większość życia żyła w biedzie, a konflikty wśród „Steinerowców” zmusiły ją wraz z mężem do emigracji z Niemiec do Anglii, Lili kontynuowała swe prace badawcze i również w latach 1929 – 1935 publikowała artykuły pod wspólnym tytułem „Księżyc a wzrost roślin”.

Lili Kolisko

Poprzez niezwykle szczegółowe próby w warunkach laboratoryjnych, Kolisko zademonstrowała zróżnicowanie wzrostu roślin w zależności od fazy księżyca. Przebadała bardzo wiele gatunków roślin – warzyw, kwiatów i zbóż.  Nasiona wysiewane 2 dni przed pełnią księżyca wykazywały lepsze kiełkowanie i silniejszy wzrost, tworzyły liczniejsze kwiatostany i dawały lepsze zbiory niż nasiona wysiane 2 dni przed nowiem. Kolisko pracowała z bardzo jednorodnym materiałem i przy wyborze dat siewu kierowała się sugestiami Rudolfa Steinera. Kolisko doszła do wniosku, że dokładna faza księżyca w momencie siewu odgrywa ważną rolę w całym następującym po nim cyklu wegetacyjnym: kiełkowaniu, wzroście, kwitnieniu i owocowaniu. Rola ta kumuluje się z rolą pory roku, co odpowiada relacji Ziemia-Słońce.

Od strony praktycznej, przeciwnicy kalendarzy księżycowych wskazują na jeden bardzo ważny szczegół, który czyni korzystanie z kalendarzy księżycowych ryzykownym. Chodzi o konflikt, pomiędzy polecaną przez kalendarz księżycowy najlepszą datą siewu lub przesadzania roślin, a rzeczywistą datą ostatniego przymrozka, związaną z pora roku. Na przykładzie pomidora, zwykle wysadzanego do gruntu po dacie ostatniego przymrozka (średnio dla Polski 20 maja), rekomendowane daty kalendarza księżycowego mieszczą się w poszczególnych latach między 13 maja a 6 czerwca. Wygląda na to, że słuchanie się kalendarza w niektórych latach może sprawić, że przymrozek zabije rośliny. Myślę jednak, że ten argument jest nieco nietrafiony, można przecież by było poczekać do następnego cyklu lunarnego i wysadzić pomidory w pierwszej połowie czerwca, prawda?

Skoro wpływ Księżyca został tak dobrze udokumentowany przez Lily Kolisko, dlaczego świat naukowy nie wydaje się go uznawać? Wina leży głównie po stronie jej następców, którzy w dobrej wierze kontynuowali jej pracę, ale im nie wyszło.

W roku 1933 badacz niemiecki M. Popp kontynuował eksperymenty Kolisko z różnymi odmianami ziemniaków, fasoli, kukurydzy i szalotki. Ziemniak wykazywał większe plony sadzony pod koniec ostatniej kwadry i podczas nowiu, podczas gdy szalotka dała największy plon w partiach sianych w czasie pierwszej i ostatniej kwadry.

Pomimo tych wyników autor stwierdził, że jest niezwykle nieprawdopodobne, aby Księżyc miał jakikolwiek wpływ, przyznając jednocześnie że popełnił błędy metodologiczne, z których wszystkie pozwalają dostrzec rolę a priori i z góry przyjętych idei w badaniach dotyczących tego tematu. W kolejnych latach Popp ponownie uzyskał wyraźne różnice dla kukurydzy, ale tym razem wpływ Księżyca był dokładnie odwrotny, niż ten opisany przez Kolisko. Nie trudno więc się dziwić, że w obliczu takich wyników, nauka straciła tym tematem zainteresowanie.

I tak oto, dobiegając do końca tego wywodu, pozostaje mi wyznać, czy wierzę w kalendarz księżycowy, czy go stosuję i z jakimi skutkami. Przede wszystkim, zacznę od tego, że kalendarz ten jest u mnie daleko na liście priorytetów. Wybierając datę siewu nasion w domu na rozsadę, kieruję się przede wszystkim datą ostatniego przymrozka i czasem jaki musi upłynąć od siewu do dnia wysadzenia rośliny na zewnątrz. Siejąc bezpośrednio do gruntu, kieruję się głównie temperaturą gleby. Dbam bardzo o jakość podłoży, o właściwą, ani za dużą, ani za małą wilgotność, oraz w produkcji rozsad o dostateczną siłę i długość dnia świetlnego. Jednakże, sprawdzam w kalendarzu astronomicznym fazę Księżyca i staram się siać i sadzić w terminie sprzyjającym, zwykle dwa dni przed pełnią, o ile nie koliduje to z innymi, ważniejszymi czynnikami. Jak do tej pory nie udało mi się definitywnie potwierdzić, że ma to jakikolwiek wpływ na plony, ale nie jestem też w stanie stwierdzić, że takiego wpływu brak. Tyle bowiem czynników działa na moje rośliny, że wpływ Księżyca jest dla mnie jak do tej pory niewidoczny. Uczciwie jednak mówię, że być może dzieje się tak z mojej winy, bo poświęcam temu zagadnieniu zbyt mało czasu i uwagi.

Czy warto w takim razie rozpisywać się na taki temat? W mojej opinii tak, gdyż być może zachęci to Was do baczniejszego przyglądania się przyrodzie wokół, swoim roślinom i ich wzajemnym interakcjom. A czy korzystać z kalendarza księżycowego? Myślę, że tak, bo jeśli nawet nie pomoże, to na pewno nie zaszkodzi. Warto jednak słuchać Charlesa Dowdinga i nie dać się zwariować – lepiej bowiem zrobić coś niezgodnie z kalendarzowym terminem, niż nie zrobić wcale.

Czy tu kończy się ten artykuł? Jeszcze nie. Na koniec powiem parę słów o ogrodzie księżycowym. Jest to ogród, który podziwiamy nocą, w świetle Księżyca. Nie musi być to osobny ogród, może to być zakątek w istniejącym ogrodzie. Ogrody księżycowe zwykle są niewielkie, głównie dlatego, że ich pielęgnację musimy w części wykonywać po zachodzie słońca.

Miejsce na ogród musimy również wybrać nocą, najlepiej przy pełni Księżyca. Potrzebujemy bowiem jego światła, aby w naszym ogrodzie widzieć cokolwiek. A zapewniam, że będzie na co popatrzeć. Sadzimy tu bowiem głównie rośliny kwitnące na biało lub w bardzo jasnych kolorach, oraz rośliny o srebrzystych liściach, a wszystkie one świecić będą światłem odbitym. Miejsce to powinno mieć też minimum sześć godzin bezpośredniego światła słonecznego w dzień, aby stymulować kwitnienie naszych roślin.

Ogród księżycowy ma za zadanie działać na zmysły nocą.

Rośliny dobieramy tak, aby grupy jednego odcienia bieli oddzielone były od innych zielenią, która w nocy zamieni się w czerń. Kwiaty mniej białe będą nocą wyglądać mniej efektownie wśród bardziej jaskrawej bieli, rosnąc jednak osobno wyglądać będą dobrze, jakby tylko były bardziej w cieniu. Staramy się też sadzić takie rośliny, których kwiaty po przekwitnięciu same opadają, zaoszczędzi nam to pielęgnacji po ciemku. Kwiaty nie powinny być w zbyt jaskrawych barwach, gdyż wtedy zdominują cały ogród. Choć o gustach podobno się nie dyskutuje, w mojej opinii najlepiej sprawdzi się tu subtelna, delikatna, pastelowa biel i takie też srebro listowia. Kolory inne niż biel tez mogą być stosowane, pod warunkiem jednak, że są bardzo jasne.

Rośliny do ogrodu księżycowego

Wybór roślin do ogrodu księżycowego jest obfity – od niecierpków, złocieni wielkich, przez smagliczkę nadmorską, białe narcyzy, śnieżyczki i śnieżycę lekką, po białe łubiny, kalle, hortensje, brugmansje i datury, aż po biało kwitnące krzewy takie jak bez czy jaśmin. Wyjątkowo pięknie w takim ogrodzie wygląda uciążliwy w innych okolicznościach chwast – kwitnący powój polny.

Rośliny o srebrzystych liściach to mogą być gęsto owłosione szałwie, dziewanny i czyśćce, funkie o liściach z licznymi wariegacjami (białymi plamami). Z większych roślin świetnie się tu komponują karczoch jadalny i hiszpański oraz odmiany wierzb i bambusów o srebrzystych liściach.

Ogród ma nie tylko wyglądać, ma również pachnieć. Oczywiście i wymienione powyżej rośliny takie jak śnieżyczka, bez czy szczególnie jaśmin pachną nocą oszałamiająco, ale wybór jest większy. Dodać możemy budleje, tytoń czy wilca białego. W maleńkich ogrodach doskonale się sprawdzą małe, kwitnące biało i słodko pachnące floksy. Nie zapomnijmy też posadzić białych róż, szczególnie sprawdzają się odmiany pnące poprowadzone po podporach.

Ogród księżycowy to także dźwięk – posadźmy wysokie trawy, na przykład pampasowe lub miskanty, którymi poruszać będzie i szeleścić nocna bryza. A jeszcze lepiej, dodajmy element wody – nawet maleńka fontanna zasilana z akumulatorka ładowanego solarnie w ciągu dnia doda naszemu ogrodowi księżycowemu magicznego uroku, szczególnie jeśli w oczku wodnym u jej podstawy odbijać się będzie Księżyc. Ogród taki polecam szczególnie tym, którzy pracują do późna i mogą się relaksować w swoim ogrodzie głównie wieczorami i po zmierzchu.
 

Artykuł powstał dzięki wsparciu udzielonemu za pośrednictwem witryny https://patronite.pl/Permisie

Patroni Artykułu:
Mariusz
Patron Anonimowy
Patron Anonimowy
Patron Anonimowy
Patron Anonimowy
Patron Anonimowy
Patron Anonimowy
Patron Anonimowy
Patron Anonimowy
Patron Anonimowy
Patron Anonimowy
Patron Anonimowy
Patron Anonimowy

Dziękuję!