Archiwum kategorii: Felieton

Rośliny permakulturowe

Rośliny permakulturowe? A co to takiego?

Bądźmy szczerzy – w botanice, nie istnieje nic takiego, jak rośliny permakulturowe. To nie ta klasyfikacja. Nie sądzę, aby w ogóle taka klasyfikacja oficjalnie istniała. Roślinami permakulturowymi projektanci i miłośnicy permakultury nazywają te rośliny, które są szczególnie pomocne w osiąganiu ich celów, poprzez bogactwo funkcji, jakie pełnią w projektowanych przez nas systemach.

Czytaj dalej Rośliny permakulturowe

Felieton na koniec roku

Jeden z idoli mych, Wojciech Młynarski, w Przypowieści o Kornikach, wprowadził do naszego kanonu słowa pisanego termin “polska zawiść bezinteresowna”.

To taka choroba, która żre od środka i każe życzyć rodakowi, ba – bliźniemu, sąsiadowi, znajomemu – wszystkiego najgorszego.

Zwykle celem takiej zawiści stają się ci, którzy w jakikolwiek sposób odstają na plus od … nas samych.

Wiele osób przejmuje się negatywnymi komentarzami, niemerytoryczną krytyką, hejtem i łapkami w dół, ale z mojej obserwacji wynika, że w bardzo permakulturowy sposób problem może się stać tu rozwiązaniem.

Czytaj dalej Felieton na koniec roku

Pięć lat permisie.pl na facebooku

Dokładnie pięć lat temu, za namową osoby twierdzącej, że “nie ma Fejsbuka – nie ma człowieka” założyłem stronę Permisie na Facebooku, aby promować permakulturę, a szczególnie projektowanie permakulturowe.

W ciągu tych pięciu lat opublikowałem na Facebooku 2950 wpisów, co daje średnio nieco ponad półtora wpisu na dzień, świątek, piątek czy niedziela. Te wpisy oraz setki zdjęć (z opisami i poradami), nieco filmików oraz memy permakulturowe (jak sobie obiecałem, udało mi się dojechać do 100) obejrzano nieco ponad milion dziewięćset dziwięćdziesiąt pięć tysięcy razy na komputerach, tabletach i telefonach, a sto sześć tysięcy razy zareagowaliście na moje wpisy “lubiąc je” lub udostępniając.

Czytaj dalej Pięć lat permisie.pl na facebooku

Meandry permakultury, czyli jak łatwo zabłądzić.

Problemy Ziemi i ludzi są ogromne. Utrata bioróżnorodności w wyniku masowego wymierania gatunków, zagłada lasów, erozja gleb, umieranie oceanów, to niepodważalne, widoczne dla każdego, kto chce patrzeć fakty. Podczas gdy aktywiści „biją martwego konia” zwanego emisją CO2 oraz podniecają się globalnym ociepleniem, przyczyny nie znikają, a skutkami nie przejmujemy się wystarczająco. Dwadzieścia cztery konferencje IPCC nie przyniosły jak do tej pory żadnych wymiernych efektów. Gaia leży na OIOM’ie i wszyscy mają nadzieję, że z tego wyjdzie, jednak rokowania nie są najlepsze.

W takiej to scenerii, po czterdziestu latach od powstania, permakultura zaczyna, jeśli jeszcze nie trafiać na salony, to na pewno być modna. Jak każda moda, pełna jest dziwactw, nie zawsze zgodnych z intencją jej twórców.  Oczywiście, argument, że permakultura to nauka rozwojowa i z biegiem czasu swą postać zmienia bywa zasadny, ale najczęściej nadużywany do wdrażania „wariacji na temat”.

Gdzie para idzie w gwizdek, a Permiś w ślepą uliczkę (w mojej prywatnej opinii, z którą można się zgodzić, lub nie), postaram się opisać poniżej.

Czytaj dalej Meandry permakultury, czyli jak łatwo zabłądzić.

Żywot i misja nauczyciela permakultury

Warsztaty ogrodnictwa miejskiego – Ogród Modraszka

Pedagog permakulturowy tym się różni od innych pedagogów, że w swoim nauczaniu stosuje dokładnie takie same zasady, jakie stosowałby projektując permakulturowe siedlisko.

Trzy zasady etyczne permakultury stanowią fundament jego działań, ze szczególnym uwzględnieniem zasady trzeciej, w imię której zwraca swoim uczniom w nadmiarze to, co otrzymał od swoich mentorów. Jak w każdej innej dziedzinie życia, zasady projektowania permakulturowego, i te Mollisona, i te Holmgrena, znajdują zastosowanie w jego codziennej praktyce – od obserwacji i interakcji z uczniami, poprzez cenienie różnorodności i cech wrodzonych każdego z nich, po otrzymany plon, w postaci etycznych, światłych, wykształconych obywateli Ziemi.

Czytaj dalej Żywot i misja nauczyciela permakultury

Rozmowa z ekologiem

Na obskurnym dworcu jeszcze z czasów Gierka
Zamierzałem odwinąć z papierka cukierka
Dobrze znaną w Polsce Krówkę z Milanówka,
Nie ma nic lepszego niż na dworcu Krówka.
Lecz nie dane mi było – oto ktoś nadchodzi
facet w moim wieku, obaj my nie młodzi …
Kubek trzyma w dłoni ze Starbucksa pełny
Gacie ma za duże z GMO bawełny
Buty pięciopalce, a pod pachą Maczek,
Czyżby facet taki miał na Krówkę smaczek?
Grzecznie proponuję, a facet się wzdryga
Pędzi ku mnie jednak jak rzymska kwadryga
I w te słowa uderza, zaczyna monolog
Witam Cię serdecznie, jestem Jan, ekolog.
Jak ty możesz z krówką spożywać cukierka,
Nie wiesz że los krówek to jest poniewierka?
Że to mleko w cukierku to dowód cierpienia,
co innego z migdałów, źródło wszystko zmienia!
Zapytałem nieśmiało: czy ty masz ogródek?
Czy uprawiasz żywność ze szlachetnych pobudek?
Czy sadzisz marchewkę, czy dbasz o jabłonie?
Spojrzał na mnie zdumiony, załamując dłonie,
Człowieku – rzekł dumnie – ja mam wyższe cele,
Zjazdy, konferencje, ustawy nowele,
Granty z Unii, sympozja, wielka to jest sprawa
A nie jakaś przyziemna ogrodu uprawa.
Aby mnie nie zjechał ponownie za Krówkę
Zapytałem nieśmiało: czy zbierasz deszczówkę?
Ja – deszczówkę? się zdziwił, poprawiając spodnie
Po co miałbym zbierać? piję wodę godnie
Wprost z kranu, z miejskiej sieci, choć capi fluorem,
Stamtąd leci ciągle, bez względu na porę –
Zamyślił się, zasępił i podrapał w szyję –
Ale wodę oszczędzam, bo rzadko się myję!
Gdy skonfudowany wciąż poprawiał gacie,
Zapytałem nieśmiało – kompostujesz bracie?
Na co już rozjuszony rozpoczął tyradę:
Że na ekobataliach połamał swą szpadę,
Że w proteście zapisał ze sześć ton papieru,
Że spożył dwieście kilo wegańskich selerów,
Że przykuł się do drzewa w obronie wiewiórki,
Że wszystko winą innych, co ciągną za sznurki …
Tu przerwał, strzelił focha; wszystkim się zdawało,
Że ekolog wciąż gada, a to echo grało.

Permakultura odpadów

Odpady – uciążliwy problem, czy cenny zasób?

Permakultura jest młodą nauką powstałą w połowie lat 70 XX wieku, a zrodzoną z troski o losy naszej planety i jej mieszkańców. Oparta na trzech zasadach etycznych – Troski o Ziemię, Troski o Ludzi i Zwrotu Nadmiaru, zajmuje się projektowaniem i utrzymaniem wydajnych systemów, które charakteryzują się różnorodnością, stabilnością oraz zdolnościami regeneracji właściwymi dla natury.

Choć od zarania ludzkości istniały społeczności potrafiące żyć w zgodzie z naturą i rozwijać się w sposób zrównoważony, to dopiero permakultura połączyła wiedzę i tradycje takich społeczności z nowoczesną, spójną i opartą na solidnych naukowych podstawach metodologią projektowania.

Projektowanie permakulturowe opiera się na kilkunastu zasadach, stanowiących obok wymienionych powyżej etyk swoisty filtr, rodzaj czeklisty, przez które przepuszczamy nasze projekty, sprawdzając, czy służą one ludziom i Ziemi. W klasycznym ujęciu, sformułowanym przez współtwórcę permakultury, Davida Holmgrena[1], szósta zasada projektowania permakulturowego brzmi „Nie produkuj odpadów”. Graficznym symbolem mającym za zadanie utrwalić w nas tą zasadę, jest dżdżownica – zwierzę o niezwykłej zdolności przetwarzania odpadów organicznych w nawóz doskonały dla roślin.

Nieprodukowanie odpadów zaczyna się od docenienia tego, czym dysponujemy – surowca, materiału, zasobu. Doceniając zasoby i zdając sobie sprawę z tego, że nie są nieograniczone, zdecydowanie mniej ich marnujemy, starając się zaprojektować ich obieg w sposób jak najbardziej zamknięty.

Czytaj dalej Permakultura odpadów

Więzi

Młodzież zaciekawiona kompostowaniem

Gdy świat budzi się z zimowego odrętwienia, możemy zacząć przyglądać się wzajemnym zależnościom, jakie stanowią istotę życia na Ziemi. Każdy kolejny ciepły dzień przynosi zmiany w przyrodzie, a są one ze sobą tak ściśle powiązane, że zajmuje się nimi osobna gałąź nauki – fenologia. Bada ona zmiany pór roku i ich związek ze zjawiskami zachodzącymi w przyrodzie, takimi jak kwitnienie roślin, przyloty ptaków czy masowe rójki niektórych owadów.

Mamy zaranie wiosny, charakteryzujące się kwitnieniem leszczyny i podbiału, wczesną wiosną, gdy zaczyna kwitnąć czeremcha i mniszek, a brzoza brodawkowata zaczyna wypuszczać listki, i wreszcie pełnię wiosny, gdy kwitną kasztany. 

Zjawiska łatwe do zaobserwowania w przyrodzie od wieków podpowiadają rolnikom i ogrodnikom, co i kiedy siać. Gdy kwitną krokusy, nadchodzi czas siewu rzodkiewek i szpinaku. Kwitnące narcyzy to znak, że pora siać marchew i buraki, a gdy przekwitną jabłonie, pora wysiewać ogórki. Te pozornie pozostające bez związku zjawiska przyrody pokazują nam, jak życie na Ziemi jest ze sobą powiązane, a obserwacja ich i znajomość może nam oszczędzić trudu i przynieść wiele korzyści.

Czytaj dalej Więzi

Jak wykorzystać choinkę po świętach.

Coroczny smutny widok – martwe drzewka pod śmietnikami. Poniżej kilkanaście propozycji, jak takie drzewka wykorzystać, i to nie tylko jedno własne, ale nawet duże ich ilości zebrane od znajomych i na mieście.

  1. Ocieplenie – w dawnych czasach choinki (oraz celowo w tym celu ścięte gałęzie) układano wokół domu, ocieplając w ten sposób fundament. Śnieg, zatrzymując się na gałęziach zamykał puste przestrzenie, tworząc dobrą warstwę izolacyjną. Jeśli nawet nie do ocieplenia domu, to gałęzie drzew iglastych nadają się doskonale do ocieplenia grządek, rabat i spirali ziołowej.
  2. Hugelkultura – duże ilości choinek można ułożyć w wały, a następnie zasypawszy ziemią stworzyć grządkę hugelkulturową, szczególnie odpowiednią dla roślin kwasolubnych. Grządka z choinek jest doskonałym miejscem na małą plantację borówki amerykańskiej.
  3. Ogrodzenie – dawniej z gałęzi choinek pleciono prowizoryczne płoty mające tą zaletę, że skutecznie ograniczały widoczność. Płot taki potrafi się utrzymywać nawet kilka lat.
  4. Węgiel drzewny – pocięte na kawałki pnie choinek można ciasno upakować w beczce metalowej i przy okazji palenia zimowego ogniska przekształcić w węgiel drzewny. Węgiel taki przyda się w ogrodzie oraz w kompostowniku.
  5. Ściółka – igliwie z choinek stanowi doskonałą ściółkę pod rośliny kwasolubne – borówki czy rododendrony. Dobrze też się sprawdza jako ściółka na ścieżki
  6. Kompost – po rozdrobnieniu i wymieszaniu z innymi składnikami choinki doskonale i szybko się kompostują
  7. Opał – bardziej przydatny na ognisko niż do domowego pieca, niemniej jednak zeschłe choinki to doskonałe źródło opału, tak doskonałe, że trzeba z nim postępować ostrożnie. Suche igliwie zajmuje się ogniem błyskawicznie i strzela intensywnie iskrami, dlatego też palimy raczej choinkami podzielonymi na mniejsze fragmenty, a nie w całości. Popiół uzyskani ze spalenia drzewek możemy zużyć w sadzie lub ogrodzie jako nawóz, albo zastosować zamiast soli jako substancję antypoślizgową na oblodzonych nawierzchniach.
  8. Tarlisko – choinki, szczególnie takie zawieszone w wodzie czubkiem do dołu stanowią ulubione miejsce tarła wielu gatunków ryb. Można je wynieść zimą na lód, a gdy on stopnieje, choinki same zatoną z dala od brzegu, dokładnie tam, gdzie je umieściliśmy. Z choinek można też tworzyć kryjówki dla narybku, ale raczej w większych zbiornikach – w zbyt małych stawach i jeziorkach duża ilość choinek zakwasza wodę i nadaje jej kolor brązowy.
  9. Szałas – z choinek można zbudować miejsce zabaw dla dzieci, w formie tipi lub szałasu. Będzie doskonale służyć dzieciom do wiosny
  10. Pasza – poczęstuj drzewkiem kozy. Z chęcią obgryzą świeże przyrosty. To, co pozostawią, możesz skompostować lub użyć jako opał.
  11. Podpora – po usunięciu cieńszych gałęzi i igieł, „szkielet” drzewka może być użyty jako rusztowanie dla roślin pnących.
  12. Rękodzieło – z choinek sporządza się tradycyjnie świetne ubijaczki do jajek czy masła
  13. Zrębki – fajnym pomysłem jest zebranie wszystkich choinek z sąsiedztwa w jednym miejscu, zamówienie rębaka i zużycie uzyskanych w ten sposób zrębek na miejscu (na przykład w parku czy ogrodzie społecznościowym, do wyściółkowania ścieżek)
  14. Wiatrochron – „barykada” z uschłych drzewek może znacząco ochronić ogród przed wiatrem, nawet gdy drzewka stracą już swoje igliwie.

Jak wojnę o Gaję wygrać bez walki

Słuchacze pytają: Czy będzie wojna? Radio Erewań odpowiada: Wojny nie będzie. Będzie taka walka o pokój, że kamień na kamieniu nie zostanie.

Aby walczyć, musi istnieć wróg.

Są ludzie zaprzeczający zmianom klimatu. Są wielkie koncerny ograbiające Ziemię z surowców naturalnych kosztem ekosystemów. Są gazy cieplarniane. Jest GMO i Roundup. Są chciwe światowe elity odzierające ludzi z godności i człowieczeństwa. To z nimi toczy się walka. Wróg jest nazwany i wskazany. Pozwala to dobrać metodę. Zwykle jest nią protest. Mamy jasny plan, co należy robić. Mamy poczucie słuszności naszych działań. Gdy nie dają efektu, cóż – wróg jest silniejszy. Musimy walczyć bardziej zaciekle. Musimy za wszelką cenę zatrzymać efekt cieplarniany. Musimy ograniczyć emisję CO2. Nie spoczniemy nim tego nie osiągniemy.

Czy to uratuje ludzką cywilizację? Czy ocali życie na Ziemi?

Czytaj dalej Jak wojnę o Gaję wygrać bez walki