Każdy z nas zna słowo „chwasty”. Ma ono zdecydowanie negatywny wydźwięk. Chwast to roślina szkodliwa, niepożądana, którą czym prędzej trzeba usunąć. Tymczasem, chwasty są doskonałymi wskaźnikami stanu naszej gleby, a ich rolą w naturze jest leczyć problemy, z którymi się ta gleba zmaga.
Chwasty są pionierami w sukcesji ekologicznej. Wszędzie tam, gdzie gleba jest zniszczona lub goła, to one pojawiają się pierwsze, aby przygotować grunt dla bardziej wymagających roślin. Bardzo często potrafią bowiem rosnąć tam, gdzie inne rośliny nie mają żadnych szans.
Ziemniak jest niezwykle ważną rośliną w naszym klimacie. W małym permakulturowym siedlisku, gdzie uprawa zbóż nie jest zbyt sensowna, to właśnie rośliny okopowe z ziemniakami na czele stanowią najlepsze zabezpieczenie żywieniowe od późnej jesieni do późnej wiosny, jeżeli chodzi o dostarczanie kalorii.
„Szedłem koło roli próżniaka i koło winnicy głupiego; a oto wszystko zarosło pokrzywą”. – tak o tej roślinie mówi Biblia. Czy jest więc dla niej miejsce w permakulturowym ogrodzie?
Każdy musi to rozsądzić sam, ja natomiast nie mam żadnych wątpliwości – pokrzywa jest niezwykle cenną rośliną i postaram się to zaraz udowodnić.
Ślimaki – zmora ogrodników. Wicemistrzowie w kategorii stworzeń znienawidzonych, zaraz po chwastach. Gdybym dostawał złotówkę za każde pytanie, jak się ich pozbyć, byłbym bogaty. Przyjrzyjmy się ślimakom w sposób permakulturowy i poznajmy szeroką gamę sposobów radzenia sobie z nimi.
Bądźmy szczerzy – w botanice, nie istnieje nic takiego, jak rośliny permakulturowe. To nie ta klasyfikacja. Nie sądzę, aby w ogóle taka klasyfikacja oficjalnie istniała. Roślinami permakulturowymi projektanci i miłośnicy permakultury nazywają te rośliny, które są szczególnie pomocne w osiąganiu ich celów, poprzez bogactwo funkcji, jakie pełnią w projektowanych przez nas systemach.